Bezpieczeństwo pracy w rolnictwie – 87 lat później

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie artykuł z 1931 roku inspektora pracy W. Kuliczkowskiego, opublikowany w numerze 9/2018 „Inspektora Pracy”. Autor opisał stan bezpieczeństwa w rolnictwie w okresie międzywojennym. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, jednak nie wszystko.

Największe zmiany odnoszące się do bezpieczeństwa w rolnictwie dotyczą wprowadzenia i rozwoju systemów ubezpieczeń społecznych. Pracownicy zatrudniani w rolnictwie korzystają z powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych, jakim jest ZUS, a rolnicy indywidualni – z wydzielonego w latach dziewięćdziesiątych systemu KRUS. To ogromny skok w obszarze zabezpieczenia społecznego. W przedwojennej Polsce funkcjonował co prawda ZUS, ale zakres świadczeń nie był aż tak rozbudowany. Dzięki zmianom w systemie ubezpieczeń społecznych osoby pracujące w rolnictwie uzyskały wiele korzyści: mogą obecnie skorzystać z rehabilitacji zdrowotnej w przypadku pogorszenia stanu zdrowia, ubiegać się o świadczenia z tytułu choroby, urodzenia dziecka, wypadku przy pracy i innych. Po osiągnięciu stosownego wieku mogą otrzymywać emeryturę gwarantującą względną niezależność.

Zawód rolnika niezmiennie znajduje się w czołówce najbardziej niebezpiecznych zawodów i to się praktycznie nie zmieniło mimo upływu lat, prowadzonej edukacji, doradztwa i innych działań popularyzujących zasady ochrony zdrowia i życia na wsi.

Podstawowe ograniczenie skuteczności tej formy poprawy warunków pracy wynika z założenia, że rolnicy dostosują warunki pracy w swoich gospodarstwach do oczekiwanego poziomu bezpieczeństwa. Nie ma prawnego przymusu ani możliwości egzekwowania nieprawidłowości stwierdzanych podczas prowadzonych wizytacji gospodarstw i prac polowych. Praca rolnika wykonywana nawet bezpiecznym i sprawnym sprzętem jest w dalszym ciągu niebezpieczna. Wzrasta sama świadomość zagrożeń wypadkowych, co pozwala na unikanie części niebezpieczeństw, lecz nie wszystkich. Gdy brakuje wiedzy zawodowej i technicznej, zagrożenia są ignorowane, sprzęt i maszyny niesprawne bądź pozbawione zabezpieczeń mechanizmów roboczych, niebezpieczeństwa potęgują się, a wypadków jest nadal zbyt wiele. W statystykach KRUS obserwujemy sukcesywny spadek liczby zgłaszanych wypadków przez rolników, lecz ciągle jest to kilkanaście tysięcy rocznie, w tym kilkadziesiąt śmiertelnych.

Wypadki i statystyki

Trudno porównywać statystyki wypadkowe rolników z okresu międzywojennego i obecne, bo są to przecież zupełnie różne epoki. W latach dwudziestych statystyki przywołane przez inspektora Kuliczkowskiego przedstawiały się następująco: „W 1925 r. było nieszczęśliwych wypadków przy pracy w rolnictwie 2316, w tem śmiertelnych 244; w 1926 r. 3094, śmiertelnych 250; w 1927 r. 3452, śmiertelnych 267; w 1928 r. 3963, śmiertelnych 311. Jak widzimy z dorocznych cyfr, które należy traktować in minus, z roku na rok ilość wypadków nieszczęśliwych wzrasta, nie tylko co do ilości, lecz także ciężaru gatunkowego. Te kilka cyfr rzuca ponure światło na zagadnienie problemu omawianego, gdyż zgodzić się musimy, iż bez mała 4000 wypadków nieszczęśliwych w przeciągu jednego roku przy stałej tendencji do zwiększania się wypadków jest sygnałem alarmowym. Podkreślam, że statystyka jest nieścisła i w praktyce wypadków nieszczęśliwych jest bezspornie więcej, bowiem takowym ulegają nie tylko robotnicy, lecz i małorolni gospodarze”.

Obecnie struktura gospodarstw rolnych oraz formy własności są zgoła odmienne, chociaż wciąż mamy gospodarstwa indywidualne o zróżnicowanym areale (w tym bardzo małe) oraz ogromne przedsiębiorstwa rolne o dużej powierzchni i produkcji. Można tu dopatrywać się pewnych analogii z okresem międzywojennym. Nastąpił też ogromny postęp techniczny i technologiczny, jeśli chodzi o prowadzenie produkcji rolnej. Czy jest coś podobnego w zakresie bezpieczeństwa pracy rolniczej w okresie przedwojennym i teraz?

Liczby rejestrowanych wypadków znacząco się od siebie różnią – obecnie jest ich znacznie więcej – jest to jednak efekt usystematyzowania ubezpieczeń i prowadzenia statystyki, a nie pogorszenia warunków pracy. Nastąpił ogromny postęp w rozwoju techniki rolniczej, większość maszyn została zastąpiona zupełnie nowymi konstrukcjami, a pozostałe uległy ewolucji tak, że nie przypominają swoich „praprzodków”. Zmieniły się też technologie upraw i produkcji zwierzęcej, ale niezmiennie do dziś dominują te same trzy grupy wypadków przy pracy rolniczej. Są to:

  • – upadki osób – dawniej dotyczyły „spadnięcia z drabin, wywrócenia się wozów”, obecnie katalog upadków jest znacznie szerszy. Konieczność ciągłego przemieszczania się w trakcie wykonywania rozmaitych prac w obrębie gospodarstwa i na polu jest od lat specyfiką tego zawodu;
  • – pochwycenie przez ruchome części maszyn – to nadal drugie miejsce w statystyce. Kiedyś było to „porwanie przez transmisję przy młocarniach, sieczkarniach”. Dzisiaj możliwości pochwycenia osób pracujących przez nieosłonięte mechanizmy napędowe i robocze jest znacznie więcej, co wynika z użytkowania coraz bardziej skomplikowanych maszyn;
  • – uderzenie, przygniecenie, pogryzienie przez zwierzęta – dawniej ta grupa zdarzeń, określana jako „obrażenia cielesne dokonane przez zwierzęta domowe”, była trzecią pod względem liczby wypadków. Mimo ogromnego postępu hodowlanego i wielu zmian w metodach prowadzenia tzw. produkcji zwierzęcej wciąż nie udało się wypracować bezpiecznych metod pracy związanych z obsługą zwierząt.

Odpowiedzialność producentów

Autor przytoczonego na wstępie artykułu dostrzega także rolę producentów maszyn rolniczych w kształtowaniu bezpiecznych warunków pracy: „Jak mało znaczenia przykłada się do ochrony pracy w rolnictwie pod względem bezpieczeństwa, niechaj posłuży fakt, iż na Wystawie Poznańskiej, gdzie rolnictwo było prezentowane bardzo kunsztownie i kosztownie, w bogato i gustownie dekorowanych pawilonach demonstrowano maszyny rolnicze, nowoczesne cuda techniki, jednakże bez osłon części grożących kalectwem”.

W tym obszarze zmieniło się bardzo dużo, bo przepisy wymogły na producentach takie rozwiązania techniczne i zapisy w instrukcjach obsługi, które przy prawidłowej eksploatacji formalnie wykluczają, a przynajmniej ograniczają do minimum możliwość zaistnienia wypadku. Jednak wiedza i kultura techniczna wielu pracujących w rolnictwie osób jest na tyle niska, że ignorując zapisy instrukcji dotyczące bezpiecznej eksploatacji, chociażby w zakresie zakazu demontażu osłon mechanizmów roboczych i przeniesienia napędu oraz sposobu pracy, igrają wręcz z losem, powodują zagrożenia zdrowia lub życia. Te uwagi dotyczą nowych maszyn. Należy jednak pamiętać, że w użytkowaniu pozostaje wiele starych, często niesprawnych maszyn i to te maszyny stwarzają obecnie największe niebezpieczeństwo. Potwierdzają to wyniki wizytacji prac polowych, prowadzone przez pracowników Państwowej Inspekcji Pracy, z których wynika, że ponad 30% ciągników, przyczep, kombajnów i innych maszyn czy urządzeń jest wadliwa.

W dalszej części swoich opinii na temat bezpieczeństwa i higieny pracy w rolnictwie inspektor Kuliczkowski odnosił się do zagadnień związanych z fizjologią pracy. Okazuje się, że w tym obszarze mimo znaczącej poprawy warunków bytowych i materialnych podstawowe obciążenia organizmu ludzkiego pozostają w większości bardzo podobne: „…człowiek przeciążony pracą pracuje mniej wydajnie, podlega przemęczeniu, spostrzegawczość jego jest przytępiona, co wpływa na podatność ulegania wypadkom nieszczęśliwym. Nie chodzi mi o przemęczenie zwykłe, lecz męczenie stałe, które z dnia na dzień powiększa się, z roku na rok wzrasta i potęguje się, aż w końcu odbija się na sercu, mózgu, względnie na całym systemie nerwowym. Mówiąc o samozatruciu organizmu, czyli przemęczeniu, traktuję tę kwestję jako przyczynową. Pragnąłbym jednak zaznaczyć, że owo samozatrucie idzie w parze, w odniesieniu do pracy w rolnictwie, z nadmiernym promieniowaniem słońca, z niską temperaturą powietrza i wilgocią”.

Współczesne systemy ubezpieczeń społecznych (ZUS, KRUS) umożliwiają, poprzez rehabilitację, przynajmniej częściową odnowę biologiczną i psychiczną, redukując tym samym skutki przeciążeń wywołanych intensywną pracą. Coraz powszechniejsza jest również wiedza samych rolników o wpływie organizacji pracy dotyczącej między innymi odpoczynku na ich zdrowie i bezpieczeństwo.

Godne zauważenia i podkreślenia jest, że autor wspominanego artykułu już w 1931 roku dostrzegał potrzebę prowadzenia działań edukacyjnych i prewencyjnych: „Poza zagadnieniem fizjologji skalę wypadków nieszczęśliwych zmniejszyć może w wysokim stopniu działalność zapobiegawcza, którą rozumieć należy w sensie propagandy zachowania ostrożności wśród robotników rolnych, którzy powinni być pouczani o grożącem niebezpieczeństwie przy pracy. Niepośrednią rolę odgrywać by mogli inspektorzy pracy, którzy wizytując większe chociażby ośrodki rolne, jednocześnie kładliby nacisk na ochronę maszyn i warunki higjeniczne robotnika oraz pouczaliby zainteresowanych o mogących wyniknąć konsekwencjach w razie niezachowania ostrożności”.

To przesłanie okazało się ponadczasowe i nadal pozostaje aktualne.

Potrzeba zmian

Początki współczesnego doradztwa rolniczego w Polsce przypadają na lata 50. ubiegłego wieku, a systemowe działania w zakresie prewencji wypadkowej w rolnictwie rozpoczęto w latach dziewięćdziesiątych. Są one prowadzone sukcesywnie i kompleksowo przez instytucje pracujące na rzecz rolnictwa, z wydatnym wkładem inspektorów i pracowników merytorycznych Państwowej Inspekcji Pracy.

Prowadzenie działań upowszechniających zasady ochrony zdrowia i życia na wsi, z udziałem wszystkich grup wiekowych społeczności wiejskich, wpływa na ograniczanie zagrożeń wypadkowych i sukcesywny spadek liczby wypadków. Liczby te jednak są nadal zbyt duże, więc nie można powiedzieć, że stan bezpieczeństwa w gospodarstwach rolnych osiągnął poziom akceptowalny. Oczywiście są nowoczesne i bezpieczne gospodarstwa prowadzone przez w pełni świadomych rolników, ale nadal jest zbyt wiele gospodarstw przestarzałych, a praca w nich nie należy do bezpiecznych. Takie zróżnicowanie jest zastanawiające, bo przecież dostępność środków na modernizację od kilkunastu lat jest powszechna.

Moje dotychczasowe komentarze odnoszą się praktycznie do aspektów poruszonych przez inspektora Kuliczkowskiego, jednak obserwując powolność procesu ewolucji w obszarze bezpieczeństwa przy pracy rolniczej oraz opór części rolników w zakresie prowadzenia transformacji swoich gospodarstw, coraz częściej dostrzegam potrzebę wprowadzania nowych rozwiązań oraz form oddziaływania prewencyjnego. Skoro te tak zwane miękkie mają zbyt mało świadomych odbiorców, to wydaje się całkiem celowe zastosowanie nowych mechanizmów i rozstrzygnięć, poprzez wdrożenie i egzekwowanie uregulowań ograniczających np. dostępność do dopłat bezpośrednich, wypłatę niektórych świadczeń z ubezpieczeń społecznych, wykluczenie z eksploatacji niesprawnych pojazdów i maszyn rolniczych. Nie będzie to proste w realizacji, ale wydaje się niezbędne w celu uzyskania dalszej, realnej poprawy stanu bezpieczeństwa pracy w rolnictwie.

Departament Prewencji i Promocji GIP
główny specjalista Krzysztof Bielecki